IV Koncert fortepianowy

rok:
2023
czas trwania:
21'
obsada:
2.2.2.2. - 3.2.2.1. - perc 2 esec: xyl. mar. gr.c. timp. 4 tom tom, piano solo, archi
wydawca:
Polskie Wydawnictwo Muzyczne
premiera:

11 października 2023 / godz. 19:00

JUBILEUSZ 85-LECIA ZYGMUNTA KRAUZEGO. KONCERT SYMFONICZNY Z CYKLU „ŚRODA NA OKÓLNIKU”
Sala Koncertowa Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina

WYKONAWCY
Zygmunt Krauze fortepian
Sinfonia Varsovia
Martijn Dendievel dyrygent

zamówienie:
Sinfonia Varsovia
opis:

Zygmunt Krauze, IV Koncert fortepianowy

Ze wszystkich instrumentów muzycznych fortepian jest mi najbliższy. Spędziłem z nim tysiące godzin od siódmego roku życia, grając i ćwicząc, raz z entuzjazmem, nieraz ze złością, często zmęczony, bo to jest fizyczna praca, ale w sumie szczęśliwy, bo gra na instrumencie daje siłę i szczęście.

Mój czwarty koncert na fortepian i orkiestrę symfoniczną, podobnie jak pierwszy, nie ma przekazu pozamuzycznego. Te dźwięki mają jedynie zawartość emocji, którymi chciałem, chcę się podzielić ze słuchaczem, każdym z osobna.

Partia fortepianu solo ma w koncercie wiodącą rolę. Wszystkie istotne motywy inicjuje fortepian, a orkiestra wzmacnia i rozwija muzyczne pomysły. W niektórych fragmentach solista ma swobodę częściowej, kontrolowanej przez notację improwizacji. Swoboda improwizacji wzmaga żywiołową, emocjonalną interpretację i właśnie dlatego została zastosowana. Partia orkiestry zawiera momenty gry solowej poszczególnych instrumentów, aby pokazać wspaniały poziom artystów grających w orkiestrze Sinfonia Varsovia.

Pierwszy koncert fortepianowy miał premierę w Donaueschingen na festiwalu muzyki awangardowej w roku 1976, premiera drugiego koncertu fortepianowego odbyła się w Tokio w pięknej sali Suntory Hall dwadzieścia lat później, trzeci koncert wybrzmiał po raz pierwszy podczas inauguracji Festiwalu „Warszawska Jesień” w roku 2019, a jego francuskie prawykonanie w Metz w roku 2020 otrzymało nagrodę krytyki francuskiej za najlepszą premierę sezonu. Jestem szczególnie szczęśliwy, że mój czwarty koncert fortepianowy będzie miał prawykonanie z fantastyczną orkiestrą Sinfonia Varsovia. W dodatku na scenie Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, którego jestem absolwentem, a również byłym profesorem.

– Zygmunt Krauze

 

____________________

 

Nowe dzieło Jubilata otoczą dwie kompozycje o zdecydowanie lekkim, a nawet żartobliwym charakterze. Wieczór rozpocznie Concert Românesc (1951), wczesne dzieło György Ligetiego (1923–2006) – mistrza XX-wiecznej awangardy, którego setna rocznica urodzin minęła w maju tego roku. Utwór Ligetiego zawiera zarówno uwielbiane przez publiczność koncertową odniesienia do folkloru rumuńskiego (w stylu rapsodii Enescu czy tańców Bartóka, zwłaszcza w pierwszym, drugim i czwartym ogniwie), jak i objawia nowe, awangardowe pomysły. Modernistyczny materiał ogniwa trzeciego z odgłosami waltorni naśladujących rogi alpejskie (poprzez wydobycie z instrumentów naturalnego szeregu alikwotów) jest już zapowiedzią dużo późniejszych dzieł Ligetiego, takich jak Trio waltorniowe czy Koncert hamburski. Te modernistyczne elementy sprawiły, że Concert Românesc został zakazany przez władze komunistycznych Węgier już po pierwszej próbie i nie był wykonywany aż do premiery w Budapeszcie w roku 1971. Kompozytor opuścił Węgry w roku 1956.

VIII Symfonia Ludwiga van Beethovena (1770–1827) nie jest ceniona tak wysoko, jak jej wielkie poprzedniczki – Trzecia, Piąta, a zwłaszcza Siódma. Nie zmieniło się to od czasu jej premiery 27 lutego 1814 roku. Symfonie VII i VIII powstawały jednocześnie, a premiera tej ostatniej – na nieszczęście dla niej – nastąpiła niecałe trzy miesiące po premierze Siódmej, co doprowadziło do niekorzystnych porównań. Wiemy z relacji Carla Czernego, że zdaniem kompozytora powszechne uwielbienie dla Siódmej świadczyło o nierozpoznaniu przez krytykę i publiczność prawdziwych walorów nowego dzieła. VIII Symfonia na pierwszy rzut oka rzeczywiście wydaje się krokiem wstecz. Kompozytor, który wcześniej zrewolucjonizował formę symfoniczną, zastępując menuet w trzecim ogniwie scherzem, tutaj wraca do tego staromodnego pomysłu. Beethoven jednak skutecznie myli tropy: umieszcza scherzando w części drugiej, pozbawiając symfonię oczekiwanego w tym ogniwie wolnego tempa. Gwałtowne, bez zwyczajowego wolnego wstępu wtargnięcie muzyki w części pierwszej i szalone tempo części finałowej przedzielanej nagłymi zatrzymaniami narracji przywołują z kolei ducha przewrotnej zabawy w stylu Haydna. Czy to możliwe, by to właśnie dawny mistrz był adresatem nienapisanej dedykacji do VIII Symfonii swego ucznia? Obok wspomnianych gestów wskazywać na to może „zegarowe” tykanie w części drugiej, podobne do tego z drugiego ogniwa Symfonii nr 101 Josepha Haydna. Czy zamierzona archaizacja zatem, czy nowoczesne rozwinięcie idei scherza? Z całą pewnością VIII Symfonia jest hołdem dla fundatora klasycyzmu wiedeńskiego.

– Łukasz Strusiński

 

WIĘCEJ INFORMACJI TUTAJ